Kuchnia, Podróże,

Kuchnia tajska bez tajemnic

Dlaczego kuchnia tajska jest tak niezwykła? Nie raz się nad tym zastanawiałam, odwiedzenie tego kraju było moim marzeniem (nie tylko ze względu na jedzenie). Pod koniec 2017 roku spakowałam plecak i pojechałam na prawie 5 miesięcy do Azji południowo-wschodniej. Jeśli ktoś teraz, czy za 10 lat zapyta mnie o wrażenia z odwiedzonych krajów, zacznę trajkotać jak najęta o tamtejszym jedzeniu. Dalekie podróże zawsze kuszą morzem nowych, egzotycznych smaków.

W Azji odwiedziłam podczas tej podróży 5 krajów. Sposób gotowania oraz potrawy, których tam próbowałam były do siebie podobne. Ale to jednak Tajlandia, okrzyknięta krajem o jednej z najpyszniejszych kuchni świata, podbiła moje serce, a raczej podniebienie. Kuchnię tajską obserwowałam z różnych perspektyw. Przez pierwsze kilka dni był oczywiście szał kolorów i smaków. Zachowywałam się tak, jakby za tydzień mieli zakazać gotowania na ulicach tego kraju. A ja po prostu chciałam spróbować tych wszystkich pyszności, które można tam spotkać – dosłownie – na każdym kroku. Później była faza szukania zdrowszych wersji tradycyjnych potraw, co było nie lada wyzwaniem. Przez chwilę nawet sama gotowałam w kuchni należącej do pewnej Tajki.

Jak wygląda tamtejsza rzeczywistość? Jak poradzi sobie wegetarianin w tej części świata? Dlaczego tajki otrzymały niepochlebny status najgrubszym azjatek? Na te, i mnóstwo innych pytań postaram się tu odpowiedzieć.

Kuchnia tajska- podstawowe składniki

Jeśli jesteś obyta z podstawami kuchni, śmiało możesz pominąć tą część 😉

Kuchnia tajska znajduje się wysoko na liście najpyszniejszych na świecie. Nie bez przyczyny! Sekretem tych wszystkich pysznych dań są niewątpliwie przyprawy i bogactwo smaku umami. Niektóre składniki używane w tajskich domach są identyczne jak w Polsce. Są to np. cebula, kapusta, marchewka czy pieprz. Jednak żadne z tych dodatków nie tworzy tego wyjątkowego smaku potraw. Bezapelacyjnie składnikami które odpowiadają za ten niesamowity smak są kombinacje różnorakich przypraw. Poniżej przedstawiam listę tych najczęściej stosowanych ziół i mieszanek.

    • Anyż, osobiście nie znoszę tego zapachu i smaku. Jest bardzo wyrazisty o posmaku ziołowego syropu na ból gardła. Dodatek do past curry.
    • Bazylia, ale zupełnie inna niż ta znana nam w Polsce. Te odmiany (są 3 podstawowe, używane na co dzień) różnią się w smaku. Są delikatniejsze, goryczka nie jest wyczuwalna, w zamian pojawia się jak mantra cytrusowy posmak.
    • Bakłażan, ale nie taki wielki, purpurowy jak my znamy. Tylko ten „prawdziwy” od którego wzięła się angielska nazwa eggplant. Jest dokładnie wielkości i kształtu jajka. Smak ma właściwie podobny do tego, znanego nam z Polski, może bardziej słodkawy.
    • Cebula – okazuje się, że nie tylko Polska cebulą płynie. To warzywo jest bardzo mało wymagające więc rośnie niemal wszędzie. Tajowie dodają posiekaną w grube płaty cebulę do prawie wszystkich swoich dań. Nie przesmażają jej jednak, jak to się robi w naszych kuchniach. Zostawiają ją lekko chrupiąca, co sprawia że zostaje słodziutka.
    • Chilli w krajach o ciepłym klimacie te małe papryczki rosną sobie szczęśliwie w wielu ogrodach i donicach. Rodzajów tych ostrych ząbków jest całe mnóstwo. Każda z nich ma trochę inny stopień ostrości i gamę różnych smaków. Kuchnia tajska bez tych ostrych papryczek po prostu nie istnieje.
    • Cukier palmowy to dziwna rzecz. Konsystencja i kolor podobne do skrystalizowanego miodu. Smak z reszta tez zbliżony. W Polsce nigdy nie widziałam, ani nie słyszałam o takim, ale z powodzeniem jako zamiennik można używać brązowego cukru. Gdzie tego dodają? Do wszystkiego. Dużo. Jeszcze więcej. (Dlatego kuchnia tajska jest dosyć kaloryczna i warto uważać z wielkością porcji).
    • Cynamon znany chyba każdemu. Również stanowi dodatek do past curry lub marynat.
    • Czosnek niby nam znany, ale ich odmiana jest mikrusia. Jeden ząbek jest wielkości paznokcia u małego palca. Dlatego tajowie nie trudzą się odbieraniem go za skórki.
    • Gałka muszkatołowa to przyprawa o ziemistym trochę cynamonowym smaku. Używana często jako składnik past curry.
    • Grzyby jako produkty o wysokim stężeniu umami są częstym składnikiem w tajskiej kuchni. Ale nie spotkamy się tu z maślakiem czy prawdziwkiem. Nie, nie! Tu królują grzyby shitake, mung i boczniaki. Są bardzo ważne, jako zamiennik dla mięsa w daniach wegetariańskich i wegańskich.
    • Imbir niemal wszystkie dalekowschodnie kuchnie czerpią z bogactwa smaków i kopalni wartości odżywczych tego niezwykłego korzenia. Nadaje on daniom charakterystycznego, ostrego i lekko cytrusowego posmaku. W Tajlandii mają swoją własna odmianę imbiru, dużo większą od klasycznej. Jest też dużo ostrzejsza i bardzo twarda.
    • Kardamon to ostra w smaku przyprawa, w naszej kuchni stosowana w mieszankach do piernika. W Tajlandii natomiast jest to składnik wielu past curry.
    • Kiełki fasoli mung są używane w większości potraw stir fry (czyli szybko przesmażonych na rozgrzanym woku) i  w zupach. Ich sprężystość i bogactwo słodkawych soków nadają potrawom powiewu świeżości.
    • Kolendra to zielone zioło podobne z wyglądu do naszej pietruszki. W smaku dominują w niej nutki cytrusowe. Kuchnia tajska obfituje w ten składnik, używana jest zarówno natka, nasiona o mocnym, ciężkim smaku zbliżonym do naszego kminku, jak i cienki korzeń.
    • Kumin to bardzo Azjatycka przyprawa, przewijająca się przez kuchnię od bliskiego po daleki wschód. Smak podobny do ziarenek kolendry i naszego kminku.
    • Kurkuma to kolejny składnik rozpowszechniony w krajach orientu. Kolejny korzeń o prozdrowotnych właściwościach. Potrawom nadaje pomarańczowego zabarwienia, to główny składnik wszelkich curry.  Smak nie jest wyraźny, raczej ziemisty.
    • Limonka jest to częsty składnik potraw, którym trzeba nadać lekko kwaśny smak. Nie jest to jednak typowy kwas, jak cytryna czy ocet. Sok limonkowy jest dużo łagodniejszy a nawet słodkawy. W kuchni tajskiej używa się kilku różnych rodzajów limonki, np. Kaffir (wygląda jak pomarszczona wersja zwykłej). Często używane są jej liście oraz skórka.
    • Mleko kokosowe coś jakby zamiennik naszej śmietany, ale dużo bardziej aksamitne i oczywiście o kokosowym smaku. Prawdziwe mleczko kokosowe otrzymuje się z wyciśnięcia białego miąższu kokosa i wody.
    • Ocet – jest całe mnóstwo jego rodzajów, ale Tajowie najczęściej używają fermentowanego octu.
    • Olej sojowy to ten najczęściej przez tajów używany przy smażeniu (jakże częstym). W smaku jest bardzo delikatny, bezwonny.
    • Pasta Chilli to chilli rozdrobnione w moździerzu ostre papryczki z olejem i sokiem z limonki. Ta mieszanka często gości w potrawach stir fry.
    • Pasta krewetkowa to zmiażdżone, wysuszone, słone krewetki. Zapach ma okropny i kolor z resztą też. Jako wegetarianka na całe szczęście nie mam potrzeby używać. Ale mieszkańcy Azji dodają szczyptę do wielu potraw, co jak powiedział mi jeden smakosz z tego regionu, czyni to danie gwiazdą 🙂
    • Pasta z tamaryndowca nadaje potrawom kwaskowego posmaku. Tamaryndowiec to drzewo owocowe rodzące coś na kształt naszego strączka fasoli. Tyle że około 7×10 cm. W środku są kulki, które należy rozgnieść i wymieszać z woda, w konsystencji przypominają daktyle. Często stosowane do sosów przy przygotowywaniu makaronu stir fry.
    • Sos grzybowy to sos sojowy z sosem z boczniaków, czyli turbo umami.
    • Sos ostrygowy to sos sojowy z sosem ostrygowym. Nadaje słonego smaku. Kolejna zmora wegetarian.
    • Sos rybny zmora wegetarian, bo nigdy się nie dowiesz, czy został dodany do Twojego dania. Sos jest zrobiony na bazie sfermentowanych małych rybek. Jest używany zamiast soli, z powodu swojego słonego smaku.
    • Sos sojowy kolejna naleciałość kuchni orientu. Słony sos na bazie sfermentowanej soi. Nadaje potrawom smaku umami, więc, jeśli chcesz zachwycić gości swoimi pysznymi potrawami, zawsze miej go pod ręką. Jest również ciemny sos sojowy, słodszy, przez dodaną do niego melasę i dużo gęstszy.
    • Sos chilli (słodki)  bomba cukrowa! Nie polecam używać w ogóle. Można go śmiało zastąpić po prostu płatkami chilli zmieszanymi z wodą i miodem.
    • Szczypiorek lub zielona cebulka dodawane są chyba do każdej potrawy pod koniec przyrządzania lub świeże w formie ozdoby. Nadają każdemu kęsowi świeżości i sprężystości.
    • Trawa cytrynowa kolejny dodatek nadający lekko kwaskowatego smaku i aromatu potrawom. Dodawana głównie do zup lub past.

Obecnie wszystkie te składniki można dostać w Polsce lub zamówić przez internet. Oczywiście ceny są wyższe niż na miejscu, ale czego to się nie robi dla utęsknionego pad thaia 🙂

 

Zwyczaje w kuchni

Ogólnie kuchnia tajska zdaje się być odbiciem ich codzienności. Jest szybka, kolorowa, pełna różnych smaków, zawsze lekko słodka i pikantna. Tak, jak wszędzie, w Tajlandii potrawy są nieco inne w zależności od regionu. Ale gospodynie w całym kraju zawsze zaopatrują się na lokalnych marketach w dużą ilość ryżu i produktów pochodnych (np. mąka lub makaron), bazowe pasty curry, olej roślinny, podstawowe warzywa, owoce morza i mięso. Muszę dodać coś na temat tego ostatniego. Zanim Tajlandia otworzyła się na morze turystów, na ich stołach gościło niewiele mięsa. Podobnie jak w Polsce, zwierzęta ubijano przy okazji świąt lub ważnych wydarzeń, a następnie oszczędnie nimi gospodarowano. W niemal całej Azji południowo – wschodniej jeśli do dania zostało użyte mięso, to w niewielkiej ilości. Dla przykładu, w naszej kulturze mięso kojarzone jest z pieczenią lub kotletem. Natomiast w Tajlandii taka porcja mięsa, która u nas zajmuje pół talerza jednej osoby, jest drobno krojona i dodawana do całego dania. W wyniku czego, po podziale na porcje, jednej osobie przypada dajmy na to ⅛ naszego, przykładowego kotleta. Niestety, obecnie z różnych powodów, spożycie mięsa w Azji niepokojąco rośnie.

Podczas mojego pobytu w Azji miałam okazję mieć otwarty dostęp do kuchni, w domu prowadzonym przez Tajkę. Było to specyficzne miejsce, ponieważ w tym samym miejscu była też prowadzona restauracja. Kuchnia była zbudowana na palach tuż nad rzeką. Nie chcę tutaj opowiadać wszystkich szczegółów, ale ujmę to tak: darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda 😉 Przyjeżdżając do takich miejsc pamiętaj, że to inna kultura i inne standardy. Nie możesz mieć im tego za złe, bo przecież przyjeżdżasz do ich kraju. Nieważne w jakich warunkach przygotowywane są dania, istotne jest, że tworzone są z sercem i zawsze wychodzą przepysznie.

Kobiety (to one głównie prowadzą dom) w domach przyrządzają w wolnym czasie, wieczorami lub wczesnym rankiem, pasty, sosy i ryż na zapas. Wszelkie curry i inne pasty tradycyjnie ubijane są w moździerzu. Obecnie wiele gospodyń ułatwia sobie życie kupując gotowe produkty tworzone przez wielkie koncerny. W każdym razie zapas tych wszelkich past i sosów powoduje, że przygotowanie dania trwa maksymalnie 10 minut.

Przyznam, że podglądanie tego, jak wygląda kuchnia tajska, zmieniło moje podejście do przygotowywania posiłków po powrocie. Wok wszedł na stałe do użycia. Przeprosiłam się z ryżem. No i najważniejsze skróciłam czas przygotowywania posiłków. Będąc w Tajlandii odbyłam jednodniową lekcję gotowania, która pomogła mi poznać tajniki przyrządzania tradycyjnych potraw. Wiele z podłapanych tam technik stosuję z powodzeniem w mojej kuchni.

 

Jak poradzi sobie w Tajlandii:

  • Zwykły zjadacz chleba

    Z tym chlebem to przesadziłam, bo takowego tam nie uświadczysz. No, chyba że chcesz wydać 3 złote na bułkę. Ale jeśli wybierasz się do Tajlandii nie masz się czego obawiać, tęsknota za pieczywem będzie Ci rekompensowana przez inne pyszności. Generalnie, jeśli masz 2-3 tygodnie wakacji, to faktycznie kuchnia tajska to raj dla podniebienia. Podczas ponad dwóch miesięcy pobytu w Tajlandii nie widziałam żadnego miejsca noclegowego, które miało w ofercie własną kuchnię. Oznacza to nie mniej ni więcej, że doświadczasz tu wakacji z prawdziwego zdarzenia. Nawet nie dotkniesz deski do krojenia! Śniadanie, obiad, kolacja czy przekąski będziesz kupować “na mieście”. Jeśli tego właśnie chcesz, to Tajlandia jest najlepszym wyborem. Potrawy są przepyszne, pikantne i bardzo, bardzo tanie. Zwykle obiad na mieście to koszt około 5-7 złotych za osobę. W miejscach turystycznych znajdziesz też bardziej wyszukane restauracje, które oferują też dania innych kuchni.

    Jeśli nie przeszkadza Ci jedzenie mięsa, nabiału i wszechobecnej mieszanki tłuszczu i cukru, jest ok. W końcu masz wakacje, a na wyjeździe się nie liczy 😉 Gorzej jeśli tak jak ja, chcesz tu zostać na dłużej i wymówka w stylu „mam wakacje” nie wchodzi w grę. A tak poważnie, to nieważne ile czasu spędzisz w Tajlandii katując swój organizm obżarstwem i niezdrowymi produktami, po powrocie koniecznie zadbaj o odbudowanie szkód. Dobrym pomysłem jest dwutygodniowy detoks warzywno-owocowy z użyciem ziółek.

 

  • Wegetarianin/weganin

    Tu sprawa jest naprawdę mocno skomplikowana. Marta Dymek na swoim blogu pisała o swoich doświadczeniach z Bangkoku, jednak poza dużymi miastami wygląda to zupełnie inaczej. Od kilkunastu lat do Tajlandii przyjeżdża kilka milionów turystów rocznie. Są to w dużej mierze osoby z zachodu, czyli Europy czy USA. Dobrze wiemy, jak wyglądają preferencje jedzeniowe takich osób (uogólniam, bo jest ich naprawdę ogromna większość). To mięsożercy z krwi i kości. Tajowie załapali, jakiego jedzenia turyści oczekują i takie właśnie zaczęli im serwować. Stragany z jedzeniem uginają się od ogromu różnego rodzaju mięs. Obecnie kuchnia tajska opiera się w głównej mierze na ryżu i mięsie. Dania serwowane w zwykłych, lokalnych garkuchniach prawie zawsze zawierają mięcho. Ja jadając w takowych, po prostu prosiłam wersję bez mięsa. Jednak ciężko jest wytłumaczyć, że nie chcesz na swoim talerzu żadnych produktów zwierzęcych. Tajowie, jak już pisałam używają sosów i past, które zrobione są na bazie mięsnych produktów. Równolegle ze mną w podróży była moja znajoma, która jest weganką. Przyznała się, że żywiła się głównie owocami i chlebem, bo bała się zamawiać ich lokalne potrawy. Ratunkiem w tej sytuacji są knajpy wegetariańskie i wegańskie, które bez problemu można znaleźć w większych miastach (polecam stronę www.happycow.net , gdzie możesz znaleźć miejsca serwujące bezmięsne potrawy). Oraz samodzielne przygotowywanie prostych posiłków jak owsianka z owocami czy ryż z sałatką warzywną.

 

  • Osoba o zdrowych nawykach/fit

    Kolejnym trudem z jakim trzeba się zmierzyć w Tajlandii jest wszechobecnie panujący tłuszcz. Kuchnia tajska to właściwie synonim smażonych dań. W tym kraju na śniadanie również je się ryż ze smażonym mięsem. Wybawienie przynoszą zupy i różnorakie curry. Ale, żeby nie było tak łatwo! Jak nie tłuszcz, to cukier. Dodaje się go tutaj do wszystkiego. Dosłownie. Do zupy, do pasty curry, do soków, mrożonej herbaty. No jest naprawdę wszędzie! Ja zamawiając fruitshake’i zawsze prosiłam wersję „no sugar”. Reakcje były różne. Czasem się śmiali, czasem nie mogli uwierzyć, czasem tak czy siak dostawałam z cukrem. Raz nawet pani zwróciła mi pieniądze, bo twierdziła, że taka rzecz nie może być smaczna.

    Jeśli odżywiasz się zdrowo i planujesz wyjazd do Azji, musisz uzbroić się w cierpliwość i tymczasowe nagięcia swoich zasad żywieniowych. Zawsze jest wybór tego „mniejszego zła”, możesz wybrać dania, które będą zawierały stosunkowo mało tych dwóch składników.

    Jeśli mowa o zdrowym odżywianiu, to muszę napisać, że Tajlandią i okolice to owocowy raj. Więc jeśli chcesz, możesz tu przejść na dietę owocową 😉 Dzięki ciepłemu klimatowi owoce są bardzo soczyste i pyszne. Trochę gorzej z warzywami, bo dużo z nich jest sprowadzane z Wietnamu z powodu słabej gleby. Ale nie masz się co martwić, jest tu mnóstwo marketów i sklepików oferujących szeroką gamę warzyw. Warto poeksperymentować, bo niektóre z nich są nam zupełnie nieznane.

 

Potrawy

Moja osobista lista pięciu najlepszych potraw do spróbowania w Tajlandii. Bardzo łatwo można dostać wegetariańską wersję każdego z tych dań, a to dla mnie duży plus. Kolejność przypadkowa 😉

  1. Pad Thai – jest to danie o bardzo małej ilości składników, ale zaskakuje złożonością smaków. Brawa w wym daniu należą się niezwykłej mieszance dodatków: pasta z tamaryndowca, cukier palmowy, chilli, limonka i orzeszki ziemne.
  2. Kao Soi – potrawa regionalna z północy Tajlandii. Jest to zupa słodko-kwaśna z mlekiem kokosowym, makaronem i dodatkami.
  3. Morning glory – duszony szpinak wodny z dodatkiem czosnku i sosu sojowego. Można to traktować jako dodatek do innego dania albo spałaszować z ryżem.
  4. Ryżowe ciastka – bardzo dziwne połączenie składników, ale jednocześnie bardzo smaczne. To masa z mąki ryżowej, mleka kokosowego i szczypiorku podsmażana w u-kształtnych otworach.
  5. Ryż z bananem w liściu – nie jest rewelacyjny, ale na pewno bardzo ciekawie podany. Ugotowany na lepko ryż z czerwonym bananem na słodko, jest zawinięty w liść bananowca. Po posiłku śmiało możesz wyrzucić opakowanie przez ramię 🙂

 

Tajlandia na mojej mapie kulinarnej świata zajmuje jedno z wyższych miejsc. Kuchnia tajska urzekła mnie swoją prostotą i wyrazistością w jednym. Jeśli wybierasz się do Azji, gorąco polecam odwiedzić ten kraj. Oczywiście nie tylko ze względu na pyszne potrawy. Jest to kraj dobrych, serdecznych ludzi, którzy pomimo tego, że nie posiadają zbyt wiele zawsze chętnie dzielą się z innymi. A każdego napotkanego człowieka częstują przede wszystkim swoim jasnym uśmiechem.

 

04 comments

writer

Nigdzie mi się w życiu nie śpieszy :) Piszę o tym jak udało mi się to osiągnąć i o tym co dla mnie ważne: zdrowie, natura i jedzenie.

4 Comments

KejtSzafransky

Ależ mi ochoty narobiłaś! Tłuszcz i cukier? Mogę być Tajką! Zaintrygowała mnie też pasta curry, chyba o niej więcej poczytam 🙂

Odpowiedz

Kaśka Banaś

I o to mi chodziło! No, może z wyjątkiem Twojej chęci zmiany płci 😛
Jeśli chodzi o pastę to polecam kupić moździerz i spróbować sił we własnej produkcji 🙂

Odpowiedz

Juliolialp

Hello.
If you need to have so much quality traffic without only a few body movements, you can find the funniness here: http://make.ultimate-link-building.info/

Odpowiedz

Wegetarianizm - wady i zalety. - Perpetua

[…] loda na patyku albo jakiegoś ciacha. Musiałam naginać swoje zasady żywieniowe podczas mojej podróży po Azji, bo tam często cieżko wytłumaczyć lokalsom, jakiego jedzenia […]

Odpowiedz