Ekologia, Podróże,

Tajemnicze miasto Angkor i jego smutna historia

tajemnicze miasto

W Kambodży, niezbyt znanym turystycznie kraju Azji południowo-wschodniej, bujny last tropikalny skrywa tajemnicze miasto. Dżungla zdaje się postanowiła odzyskać ziemię, która została jej odebrana przez człowieka. Powoli otaczając korzeniami i pnączami niczym macki wszystko, co napotkała na swojej drodze. To ogromne, jak na owe czasy miasto, zostało zapomniane i skazane na zrównanie z ziemią przez dziką naturę. Ale co się wydarzyło, że tak wielka metropolia średniowiecznego świata opustoszała w zaledwie kilka dziesięcioleci? Poznajcie tajemnicze miasto Angkor i historię mieszkających w nim Khmerów, która ostrzega swoją uniwersalnością.

Co w nim takiego ciekawego?

Był to gród, którego lata świetności przypadają na XII-XIII w., wtedy też miasto liczyło już około miliona (!) mieszkańców. Wyobraź sobie, że w tym samym okresie współczesne metropolie, jak Londyn czy Paryż liczyły zaledwie kilkanaście tysięcy osób. Miasto rozwinęło się w największą potęgę ówczesnego świata. Archeolodzy zgodnie przyznają, że było to najbardziej rozwinięte urbanistycznie miasto, o tak dużej powierzchni (około 1000 km2) przed rewolucją przemysłową. Na największą uwagę wśród dokonań inżynierów miejskich zasługuje sieć skomplikowanych i precyzyjnych systemów nawadniająco-retencyjnych. Rozwój kwitł przez około 6 stuleci. Angkor został złupiony przez sąsiadów (obecnie Tajlandia) na początku XV wieku, czyli ponad pół wieku przed tym jak Krzysztof Kolumb zaczął snuć marzenia o podboju Indii. Pod panowaniem obcego ludu miasto zaczęło tracić swoją dawną potęgę. Ale czy ten upadek można przypisać tylko grabieży obcego ludu? Oczywiście, że nie. Historia jest dużo bardziej zawiła.

Co się z nim stało?

Zaginione cywilizacje są zawsze obiektem ciekawości ludzi. Nutka tajemniczości i intrygi, skłania nas do dociekania prawdy. Tak jest również w przypadku dawnej cywilizacji Khmerów. To tajemnicze miasto do dziś opiewa wiele legend i domysłów. Klimat i warunki społeczne panujące w Kambodży bardzo spowalniają proces eksploracji tego miejsca. W 1996 roku w Sydney odbyła się konferencja naukowców, która miała na celu zebranie znanych i potwierdzonych faktów, jakie do tej pory skrywało to tajemnicze miasto. Po tej debacie powołany został do życia Great Angkor Project, który miał rozwiązać zagadkę zniknięcia wielkiej cywilizacji. Dzięki żmudnej pracy ekipy ekspertów z różnych dziedzin – od dendrologów na pracownikach NASA skończywszy, mamy kilka hipotez potwierdzonych badaniami.

Problem społeczny

Wśród królów wielkiego miasta panowała poligamia. Taki styl życia nie jest problemem sam w sobie, ale kiedy w grę wchodzi dziedziczenie tronu, może nieźle namieszać. Nie dość, że książęta kłócili się miedzy sobą o tron, to jeszcze problemów dostarczał fakt szybko rosnącej rodziny królewskiej. Przecież trzeba było ich wszystkich wykarmić, no i oczywiście musieli gdzieś mieszkać. Według niektórych szacunków, w jednym z największych pałaców na terenie kompleksu, służyło około 12 tysięcy osób. Pałaców było kilka. Dodatkowo trzeba doliczyć rolników, którzy musieli zapewnić pożywienie dla królów i dla swoich własnych rodzin. Nie zapominajmy o robotnikach i inżynierach, którzy wciąż rozbudowywali i usprawniali miasto.
Przeludnienie, to pierwsze określenie, które przychodzi na myśl po tym opisie. Ale tu problem siedzi nieco głębiej, ale jest stary jak świat i znany w każdym jego zakątku. Bunt. Dlaczego szary człowiek ma harować na polu, aby rodzina królewska mogła się pławić w złotych pałacach? Zapewne w tak wielkiej aglomeracji, zaczęły pojawiać się sprzeciwy wobec władzy i jej ekscentrycznych zabaw.

Problem religijny

Główna świątynia kompleksu – Angkor Wat została wzniesiona w duchu hinduizmu. W latach poprzedzających upadek, miastem wstrząsnęły przemiany religijne. Królowie Angkor z różnych względów postanowili stać się wyznawcami buddyzmu. Wiązało się to zarówno ze sprzeciwem i brakiem akceptacji tego pomysłu wśród ludu, jaki i z kolejnymi pracami (i kosztami), by nadać miastu buddyjski charakter.

Problem ekonomiczny

Rosnąca liczba ludności, wiązała się ze zwiększoną liczbą potrzebnego pożywienia. Rolnicy zapewne otrzymywali kolejne wytyczne o zwiększenie plonów. Głównym pożywieniem ludu mieszkającego w Angkor, jak i z resztą całej Azji południowo-wschodniej, był ryż. Kunszt kanałów nawadniających polegał na tym, że pomimo kapryśnej pogody monsunowej, charakterystycznej dla tego regionu, pomagały regulować poziom wody na polach ryżowych. Zwiększone zapotrzebowanie na ryż, wiązało się z powiększaniem obszarów nawadnianych. Oznaczało to coraz agresywniejszą ingerencję w naturalny (zgodny z terenem) bieg dużych rzek. Dzięki zaangażowaniu precyzyjnych inżynierów, plany rozbudowy były realizowane. Cały skomplikowany system działał bez większych zarzutów, ponieważ człowiekowi udało się ujarzmić niewątpliwa potęgę wody. Jednak, do czasu.

Problem ekologiczny

System może funkcjonowałby dalej, gdyby nie kapryśność Matki Natury. Przeprowadzono badania dendrologiczne na drzewach, które wzrastały w tym samym okresie co Angkor, tylko, że w pobliskim Wietnamie. Pozwoliło to dowieść, że tereny dawnej potęgi były dwukrotnie nawiedzane przez rokroczne, dotkliwe susze na zmianę z rozszalałym ulewami. System może i był doskonały, ale tylko do momentu, gdy człowiek umiał przewidzieć i okiełznać naturę. W obliczu tak dużych wahań pogodowych, nawet najdoskonalszy system zawodzi. Tak było też w przypadku wielkiego Angkoru. Zapory i wały, zbudowane w celu utrzymania wody w ryzach, puściły. Jeden z największych zbiorników retencyjnych wysechł. Inne obszary zostały zalane, a plony doszczętnie zniszczone.
Dodatkowym problemem stały się kłopotliwe następstwa karczowania kolejnych fragmentów dżungli. Podczas pory deszczowej woda wymywała glebę z niezalesionych, łatwych do podmycia obszarów. Wiązało się to z zamuleniem kanałów i zbiorników. Woda przestała się nadawać do nawadniania pól, nie mówiąc już o jej zdatności do picia.

Czynniki zewnętrzne

Wszystkie te problemy wystąpiły praktycznie w jednym czasie. W konsekwencji dalsze losy potężnego miasta średniowiecznego świata, stanęły pod znakiem zapytania. Tu możemy się domyślać różnego rodzaju scenariuszy zamieszek czy wewnętrznych sporów. Pewnym jest natomiast, że osłabienie tak wielkiej potęgi nie uszło uwadze strategów z sąsiednich krain. Wojska zza zachodniej granicy uderzyły w najlepszym momencie. Miasto pełne rozłamów nie broniło się długo. Oprawcy jednak nie zniszczyli metropolii, mieli na nią inne plany. Chcieli chlubić się panowaniem nad tym ogromnym obszarem, obsadzili więc na tronie „swoich”. Mimo szczerych chęci odbudowania świetności Angkoru, najeźdźcy nie mogli cieszyć się długo władaniem największym miastem ówczesnego świata. Życie w nim stało się niemożliwe dla człowieka. Od tej pory stało się siedliskiem dla dzikich stworzeń i bezlitosnej natury. Teraz po ponad 500 latach patrząc na to tajemnicze miasto, podziwiając jego wciąż wyczuwalną potęgę, możemy jedynie wyciągnąć wartościową lekcję na przyszłość.

Jako ciekawostkę dodam tu jeszcze, że miasto podbił lud obecnej Tajlandii. Po tym, jak okazało się, że dalsze okupowanie upadającego miasta nie ma sensu, przenieśli stolicę na zachód. Tam też zaczęła się era kolejnego, jeszcze większego miasta. Jednak jak można się łatwo domyślić, kolejna metropolia – Ayutthaya też została z czasem strawiona przez bezlitosną dżunglę.

Czego może nas nauczyć to tajemnicze miasto?

Ta historia to ostrzeżenie przed katastrofalnym w skutkach rozwojem, bez zachowania równowagi i należytego szacunku dla Ziemi. Chciałam tym wpisem skłonić do refleksji nad tym, jak mały jest człowiek w obliczu takiej potęgi, jaką jest Natura. Rozejrzyj się dookoła, współczesne aglomeracje borykają się z podobnymi problemami. Tyle że teraz, kłopoty te osiągnęły skalę globalną. Rosnąca liczba ludności na świecie, wiąże się z wycinaniem kolejnych lasów na pola uprawne. Maszyny wspomagające ogromny przemysł rolniczy, wyniszczają Ziemię i zatruwają plony. Puenta tej historii jest jasna – nie należy igrać z naturą i naciągać jej możliwości. Nasza Planeta to nasz jedyny dom, więc dbajmy o niego wspólnie. Uniwersalizm historii Angkoru sprzed ponad 500 lat, powinien stać się tematem do dyskusji o współczesnych problemach cywilizacji.

Historia ta jest jedną z wielu. Dawna cywilizacja Majów podzieliła prawdopodobnie ten sam los. Co stało się z innymi zaginionymi, wielkimi cywilizacjami? Czy wszystkie tajemnicze miasta dawnych ludów podzieliły ten sam los? W takim razie nasuwa się ostatnie pytanie, czy i my wpadniemy w te bezlitosne szpony Matki Natury?

 

Bibliografia:

  1. Charles Higham, The Civilization of Angkor
  2. Brendan M. Buckley i in., Climate as a contributing factor in the demise of Angkor, Cambodia
  3. Terry Lusting i in., Did traditional cultures live in harmony with nature? Lesson from Angkor, Cambodia
018 comments

writer

Nigdzie mi się w życiu nie śpieszy :) Piszę o tym jak udało mi się to osiągnąć i o tym co dla mnie ważne: zdrowie, natura i jedzenie.

18 Comments

KK

Fajny wpis, ciekawe przedstawienie tego tematu 🙂

Odpowiedz

Kaśka Banaś

Dziękuję za miłe słowa. Najważniejsze, to mieć dobrego krytyka na początku 🙂

Odpowiedz

freedams

Bardzo fajna lektura:)

Odpowiedz

Kaśka Banaś

Dziękuję 🙂

Odpowiedz

freedams

Bardzo fajnie się czyta twój post. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym mieście

Odpowiedz

Kaśka Banaś

Dzięki 🙂

Odpowiedz

Olga Kłos

Matka Natura to harda sztuka, trzeba uważać i mieć się na baczności 😉

Odpowiedz

Kaśka Banaś

Oj tak, jest potężna i przebiegła! Trzeba z nią żyć w zgodzie 🙂

Odpowiedz

KejtSzafransky

W życiu nie pomyślałam o tym, że wycinanie lasów może spowodować wymycie gleb, a przecież jest to oczywiste. Zawsze skupiałam się bardziej na innych aspektach wycinki. Twój post powinien trafić do jak największej ilości ludzi. Trzymam kciuki!

Odpowiedz

Kaśka Banaś

Jako ludzkość też często nie myślimy o konsekwencjach tego typu zachowań. Dlatego, jak napisałeś trzeba uświadamiać ludzi w tych kwestiach 🙂

Odpowiedz

Przemysław Zając

Bardzo ciekawa historia. Martwię się, że natura nas zetrze.

Odpowiedz

Kaśka Banaś

Też mnie to martwi, ale wierzę, że małe zmiany na „własnym podwórku” wkrótce zaowocują. Dbajmy o Ziemię we własnym zakresie, na tyle, na ile to możliwe 🙂

Odpowiedz

DeVi

Matka Natura już nieźle daje nam w kość, ale jak się nie opamiętamy albo nie wymyślimy lepszych technologii dla biologicznego aspektu istnienia to szybko zostaniemy zgładzeni 😉
Chociażby samochody, posiadanie 3 na rodzinę 2 osobową. Absurd czyż nie?

Miasto skojarzyło mi się z grą komputerową oraz filmem TOM RIDER. Grając czułam się w tym miejscu wyśmienicie, a słuchanie dźwięku natury oraz muzyki prosto z tamtych okolic dawało niezłe wrażenie na skórze. Jednocześnie budziło lęk, strach i sprawiało, że uwaga wzrastała niemiłosiernie do góry.

Dlatego przypomina mi to wrażenia, które czułam czytając Twój tekst 🙂

Odpowiedz

Kaśka Banaś

Absurd rządzi konsumpcyjnym życiem cywilizacji…

W miejscu, w którym kręcili Tomb Rider’a nie byłam, bo tam dzikie tłumy 😛 Swoją drogą drugą część też tam kręcili??

Odpowiedz

Marcel

Kambodża jest cudowna! Bardzo mnie zaintrygowała Twoja historia. Widzę wiele podobieństw ze współczesną cywilizacją 😏

Odpowiedz

Kaśka Banaś

Też uważam, że to piękny kraj. 🙂 Ale jednocześnie z tragiczną historią w tle, każde miejsce budziło we mnie ambiwalentne uczucia.

Odpowiedz

NewEnglandBlog

Od dawna Angkor jest na mojej liście miejsc do zwiedzenia. Świetny wpis.

Odpowiedz

Kaśka Banaś

Dzięki! 🙂 Polecam zobaczyć, ale nie dać się wciągnąć w wir turystów, bo to też nic dobrego 🙂

Odpowiedz